Login
Hasło
    
Opisy, zdjęcia, filmy
 


Szczupła dzięki rybom


W latach 20. i 30. specjalista do spraw żywienia Victor Lindlahr, który święcie wierzył w to, że pokarm wpływa na nasze zdrowie, powiedział: „Dziewięćdziesiąt procent chorób znanych człowiekowi spowodowane są tanim jedzeniem o niewysokiej jakości. Jesteśmy tym, co jemy”. W roku 1942 Lindlahr opublikował książkę pt. „Jesteśmy tym, co jemy: jak wygrać i utrzymać zdrowie, stosując dietę”. Mimo że to powiedzenie jest powszechnie znane od dziesięcioleci, rzadko zdajemy sobie sprawę, że na poziomie komórkowym rzeczywiście jesteśmy tym, co spożywamy. Naukowcy zebrali dane z ankiet na temat ilości spożywanych tłuszczów o konfiguracji trans przez respondentów i wpływu tego rodzaju tłuszczów na występowanie chorób serca. Ku zaskoczeniu lekarzy pobierających próbki tłuszczu z brzucha pacjentów, koncentracja tkanki tłuszczowej składającej się z tłuszczów o konfiguracji trans odpowiadała ilości tych kwasów w spożywanym jedzeniu. Ponadto stwierdzono, że osoby o ich największej koncentracji w największy sposób narażone były na wystąpienie chorób serca. W przeciwieństwie do bardzo szkodliwego wpływu kwasów trans, wielonasycone kwasy tłuszczowe (PUFA) są istotnymi lipidami korzystnie wpływającymi na zdrowie i przyczyniającymi się do dłuższego życia. Bardzo ważne, żeby dostarczyć ich odpowiednią ilość w pożywieniu, gdyż nie mogą być wytworzone przez ludzki organizm.

Za dużo omega-6

Jako że nasz organizm nie produkuje takich kwasów tłuszczowych, musimy dostarczyć je wraz z pożywieniem. Istnieją dwie kategorie wielonasyconych kwasów tłuszczowych (PUFA): kwasy omega-3 oraz kwasy omega-6. Oleje roślinne oraz mięso bogate są w kwasy omega-6, które również występują w rybach i skorupiakach, choć w mniejszej ilości. Są one bardzo istotne dla naszego zdrowia, jednak w nadmiarze mogą być szkodliwe. Diety ludności w krajach rozwiniętych często zawierają zbyt duże ilości właśnie tych kwasów tłuszczowych. Diety prowadzone przez ludzi prehistorycznych cechowały się stosunkiem kwasów omega-3 do kwasów omega-6 około 1:1, podczas gdy sposób żywienia społeczeństw zachodnich można opisać stosunkiem 1:15, głównie z powodu wysokiej konsumpcji olejów roślinnych. Spożywanie nadmiernych ilości kwasów omega-6 może powodować wytwarzanie się związków eikozanowych, które z kolei wywołują stany zapalne. Nadmiar kwasów omega-6 kosztem równowagi z kwasami omega-3 może powodować różnego rodzaju choroby zapalne, takie jak: reumatyczne zapalenia stawów, choroby układu sercowo-naczyniowego czy też choroby alergiczne. Dlatego też nie należy zapominać, jak istotna jest równowaga między poziomem kwasów omega-6 a omega-3.

Siła kwasów omega-3

Coraz więcej dietetyków zauważa, jak ważne jest spożywanie odpowiedniej ilości kwasów omega-3. Ryby oraz oleje pochodzenia rybnego są najlepszym źródłem długich łańcuchów kwasów omega-3: kwasu eikozapentaenowego (EPA) oraz kwasu dokozaheksaenowego (DHA), które mają działanie ochronne w przypadku chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób neurologicznych oraz stanów zapalnych. Co więcej, niedawno przeprowadzone badania wykazały, że spożywanie kwasów omega-3 może zmniejszać ilość przypadków śmiertelnych (niski poziom kwasów EPA oraz DHA kojarzono ze zwiększonym ryzykiem śmierci u pacjentów hospitalizowanych), ograniczać spadek sprawności umysłowej oraz poprawiać nastrój i kondycję psychiczną. Inne, ciekawe badania dowiodły, że zaledwie 35-dniowa suplementacja z zastosowaniem kwasów omega-3 u osób w wieku około 35 lat polepszyła subiektywne odczuwanie nastroju. Można więc wnioskować, że mamy do czynienia z cudownym lekiem!

Kwasy omega-3 ograniczają apetyt i przyczyniają się do spadku wagi ciała!

Według badań „International Journal of Obesity” spożywanie oleju rybnego może nam pomóc uzyskać wymarzoną „tarkę do prania” na brzuchu. W trakcie eksperymentu uczestnikom podawano olej słonecznikowy lub olej rybny bogaty w kwasy DHA oraz podzielono na dwie grupy: wykonujących ćwiczenia oraz tych bez treningu. Grupa ćwiczących miała wykonywać ćwiczenia przy wysiłku powodującym 75% maksymalnej częstotliwości akcji serca przez 45 minut, trzy razy w tygodniu. U osób z grupy ćwiczącej i spożywającej olej rybny zaobserwowano znacznie większy spadek masy ciała niż w jakiejkolwiek innej kombinacji grup. Wynika z tego, że połączenie treningu aerobicznego z uwzględnieniem suplementacji olejami rybnymi może wspomagać utratę zbędnych kilogramów. Według niedawnych doniesień naukowców z Hiszpanii spożywanie ryb lub olejów rybnych w trakcie stosowanie diety może ograniczać odczuwanie apetytu. W trakcie badań ochotników poddano diecie bardzo ograniczającej ilość spożywanych kalorii oraz podzielono na cztery grupy:

Dieta 1: bez ryb i owoców morza

Dieta 2: chude ryby (150g dorsza / 3 razy w tygodniu)

Dieta 3: tłuste ryby (150g łososia / 3 razy w tygodniu)

Dieta 4: kapsułki zawierające olej rybny (6 kapsułek dziennie; 1300 mg)

Ochotnicy, którzy spożywali posiłki bogate w kwasy omega-3 (dieta 3 i 4), w znacznie mniejszym stopniu odczuwali głód i czuli się bardziej syci bezpośrednio po zakończeniu posiłku, w porównaniu do osób z grup stosujących diety zawierające małe ilości kwasów omega-3. Można z tego wnioskować, że kwasy omega-3 ograniczają „sygnały głodu”. Naukowcy wysnuli przypuszczenie, że kwasy omega-3 mają wpływ na transport cząsteczek regulujących apetyt oraz na zmiany w powinowactwie receptorów w mózgu. Przez dłuższy czas obserwowano ochotników i pod koniec badań, pomimo szczegółowej kontroli ilości spożywanych kalorii i faktu, że biorący udział w eksperymencie spożywali taką samą ich ilość, w grupie kontrolnej (nie spożywającej ryb i olejów rybnych) przeciętny spadek masy ciała był o około kilogram niższy niż w grupie „rybnej”. Taki wniosek może zachęcić wiele osób do spożywania większych ilości ryb, celem zwiększenia utraty masy ciała. Jednak zanim zaczniecie serwować rybę w trakcie każdego posiłku, należy dobrze się zastanowić, jaki wybrać rodzaj (hodowlany czy naturalny) oraz gatunek (łosoś, dorsz, tilapia, zębacz). No i nie wolno jeszcze zapomnieć o tym, że niektórzy naukowcy kwestionują dobroczynny wpływ ryb na nasze zdrowie ze względu na wysoki poziom zawartych w nich substancji trujących.

Toksyczna rtęć

Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Serca od długiego czasu zaleca spożywanie ryb oleistych celem ograniczenia i przeciwdziałania śmiertelności z powodu chorób sercowo-naczyniowych. Według obecnych Wytycznych Żywieniowych tej organizacji należy jeść co najmniej dwie porcje ryby tygodniowo (najlepiej z gatunku ryb tłustych). Nie wolno nam jednak zapomnieć o innych czynnikach, jak np. substancje trujące zawarte w mięsie ryb. Jak podano w trakcie ostatniej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Chorób Serca: „należy zachować rozwagę, zalecając spożycie ryb w związku z obecnością substancji trujących w ich mięsie, w szczególności polichlorowanych bifenyli (PCB) oraz metylortęci”.

Naukowcy podali wyniki analizy ponad 7000 próbek naturalnego i hodowlanego łososia (sprzedawanego w supermarketach), według której wynika, że mięso to zawiera 14 różnych substancji trujących. W raporcie stwierdzono, że poziom toksycznych związków organicznych chloru i bromu w mięsie łososia hodowlanego dziesięciokrotnie przekraczał ilość tych związków w mięsie „naturalnego” łososia z Oceanu Spokojnego. Związki chemiczne znalezione w mięsie łososia hodowlanego, w szczególności polichlorowane bifenyle (PCB) oraz dioksyny odpowiedzialne są za uszkodzenia umysłowe u dzieci, które zostały poddane ich działaniu jeszcze w okresie życia płodowego. Dowiedziono również, że wpływają na ograniczenie funkcjonowania pamięci u osób starszych, którzy spożywali duże ilości ryb skażonych związkami PCB.

Wspomniane trujące związki chemiczne należą do tych, których tak łatwo się nie pozbędziemy z naszego organizmu, np. stosując weekendową dietę oczyszczającą. Okres ich połowicznego rozpadu w organizmie ludzkim wynosi od 8 do 9,5 lat. Jasno z tego wynika, że szkodliwe skutki przeciwdziałają jakimkolwiek potencjalnym zyskom ze spożywania ryb, szczególnie jeśli chodzi o obszar funkcji umysłowych. Jeżeli już myślicie, że to koniec złych wieści jeśli chodzi o ryby hodowlane, to się niestety mylicie…

 

 




Pokaż wszystkie artykuły...