Login
Hasło
    
Opisy, zdjęcia, filmy
 


Tilapia - hodowla czy dzika?


Spożywanie ryb zawierających duże ilości kwasów tłuszczowych omega-3 zmniejsza ryzyko ataku serca. Ryzyko wystąpienia choroby serca zmniejsza się o 7% na każde 20 gramów jedzonej dziennie ryby. Informacje te wywołały gwałtowny wzrost sprzedaży w przemyśle rybnym. Niestety, ludzie mają tendencję do kupowania mniej zdrowych ryb hodowlanych, takich jak tilapia czy panga, ponieważ są tańsze. Niestety tilapia, jak i inne ryby hodowlane zawierają duże ilości kwasu arachidonowego – kwasu z grupy omega-6, który wywołuje stan zapalny powiązany z chorobami serca, niszczenie naczyń krwionośnych i starzenie się komórek. Co gorsza, tilapia zawiera niewiele zdrowych dla serca kwasów tłuszczowych omega-3, które przede wszystkim są jedną z głównych przyczyn spożywania większej ilości ryb.

Skąd ta tilapia?

Tilapie (nilowa, złota, mozambicka) należą obecnie do ryb o największej dynamice wzrostu produkcji i rosnącym znaczeniu na rynku globalnym. W światowym handlu rybnym charakterystyczne, czerwonawe filety z tilapii zaczynają odgrywać coraz ważniejszą rolę. Produkcja tilapii przewyższa wielkościowo produkcję łososi hodowlanych, a także sumów. Jest rybą dość łatwo przystosowującą się do warunków środowiskowych, dlatego obecna jest teraz w wodach tropikalnych na całym świecie. O ile spada dynamika rybołówstwa tilapii dzikiej, o tyle dynamiczne od końca lat 70. rośnie jej produkcja w warunkach akwakultury — przy czym ryba ta hodowana jest zarówno w wodzie słodkiej, jak i słonawej. Hodowlę tilapii nilowej prowadzono prawdopodobnie już w starożytnym Egipcie. Niekwestionowanym liderem hodowli tilapii w dzisiejszych czasach jest Azja. Same tylko Chiny zbliżają się do produkcji na poziomie 1 mln ton tilapii rocznie. Ponad 100 tys. ton tilapii rocznie produkuje też Indonezja, Filipiny i Tajlandia. W Europie eksperymentalnie rozpoczęto hodowlę tilapii (w ośrodkach z ogrzewaną wodą) w Holandii, Belgii i Szwajcarii. Coraz więcej krajów na świecie postrzega tilapię jako „cudowną rybę XXI wieku”, widząc w niej źródło zaspokojenia światowego popytu na mięso ryb. Największym importerem tilapii są Stany Zjednoczone, które w roku 2006 sprowadziły 23 tys. ton filetów świeżych z tilapii, 74 tys. ton filetów mrożonych oraz 60 tys. ton ryb całych mrożonych. Filety z tilapii są smaczne, podobne do filetów z okonia nilowego. Są zarazem na tyle delikatne, by zostać zaakceptowane na polskim rynku.

Hodowlana tilapia gorsza od bekonu?

W Stanach Zjednoczonych tilapia bije rekordy popularności wśród ryb i owoców morza i spodziewany jest jeszcze większy wzrost jej sprzedaży (przewidywany wzrost z 1,5 tony w 2003 do 2,5 do roku 2010, przy wartości sprzedaży ponad 5,5 miliardów dolarów). Również w Europie ryba ta pojawia się coraz częściej u sprzedawców w małych sklepach oraz w sieciach wielkich marketów. Tilapia jest rybą tropikalną z gatunku nie wędrujących o zawartości tłuszczów w mięśniach mniejszej od 1 procenta, co jest bardzo niskim wskaźnik w porównaniu do innych ryb wędrownych jak np. dorsz. Mimo że przyswajalność długołańcuchowych kwasów omega-3 (PUFA) z mięsa tilapii jest dość niska w porównaniu do łososia, należy ona do powszechnie spożywanych gatunków ryb w wielu miejscach na świecie i jest ważnych składnikiem pokarmowym diet tych populacji, które nie mają dostępu do innych gatunków ryb oleistych lub suplementów kwasów tłuszczowych PUFA.

Amerykańskie Stowarzyszenie Chorób Serca zaleca spożywanie co najmniej dwóch porcji ryb tygodniowo, dlatego też hodowlana tilapia jest powszechnie kupowana, między innymi z tego powodu, że jest znacznie tańsza niż inne gatunki ryb. Liczne badania stwierdziły obecność więcej niż 1 g kwasu arachidonowego (kwas 5, 8, 11, 15-eikozatetraenowy) w mięsie hodowlanego łososia. Przypomnijmy, kwas arachidonowy wykorzystywany jest w organizmie w syntezie cząsteczek regulacyjnych jak np. wywołujące stany zapalne prostaglandyny (przekaźniki o działaniu podobnym do hormonów) oraz tromboksany (odgrywające istotną rolę w zagęszczaniu krwi). Duże stężenie kwasu arachidonowego w organizmie może wywoływać stany zapalne, co na pewno nie będzie sprzyjało leczeniu chorób serca. Naukowcy od dawna wskazują na zwiększone ryzyko występowania chorób serca w danej rodzinie i być może właśnie dieta jest tym brakującym ogniwem do rozwiązania tej zagadki.

Niedawno opublikowane badania w New England Journal of Medicine przedstawiły wnioski, z których wynika, że u niektórych pacjentów cierpiących na choroby serca i posiadających pewien zestaw genów, duże ilości kwasu arachidonowego w spożywanym pokarmie powodowały zwężenie średnicy tętnicy wieńcowej, co jest jednym z głównych czynników ryzyka dla wystąpienia zawału serca. Czy można więc stwierdzić, że kwas arachidonowy wraz z pewną predyspozycją genetyczną do wystąpienia chorób serca oznacza niebezpieczeństwo? Odpowiedzią będzie kolejne pytanie: czy u nas występuje to połączenie genetyczne, które zwiększa ryzyko chorób serca, czy nie?

Większość ludzi je ryby ze względu na wysoką zawartość kwasów omega-3, ale na pewno nie dostarczymy swojemu organizmowi odpowiedniej ich ilości, jeśli będziemy kupowali hodowlaną tilapię lub zębacza. Naukowcy z Szkoły Medycznej Uniwersytetu Wake Forest przeanalizowali 30 próbek mięsa ryb hodowlanych i „dzikich” powszechnie konsumowanych w Stanach Zjednoczonych. Łosoś atlantycki i pstrąg zawierał zalecane ilości kwasów omega-3. Szokującym był fakt, że próbki tilapii i hodowlanego zębacza zawierały więcej kwasu arachidonowego niż bekon – przykładowo: 100 g porcja hamburgera zawiera 34 mg kwasu arachidonowego, a 100 g bekonu aż 191mg tego kwasu! A teraz przygotujcie się proszę na kolejną wiadomość: 100 g hodowlanej tilapii i zębacza zawierało 300 g kwasu arachidonowego! Tak naprawdę te dwa gatunki ryb zawierają najwyższą ilość tego szkodliwego kwasu ze wszystkich zwierząt w łańcuchu pokarmowym człowieka, a jeden z najniższych współczynników zdrowych kwasów tłuszczowych EPA. Mimo że istnieje duże zróżnicowanie współczynnika zawartości kwasu arachidonowego do kwasów tłuszczowych EPA w mięsie hodowlanych tilapii, przeciętny stosunek wynosił 11:1, a w dwóch próbkach pobranych w centralnej Ameryce 20:1. Podobne badania naukowe zwracają uwagę społeczeństwa i zwiększają ich świadomość co do zaleceń zdrowotnych dotyczących spożywania ryb. Jednak, jak wykazały powyższe przykłady, we wszystkim należy mieć umiar. Co zaobserwowaliśmy na przykładzie tilapii i zębacza, zbyt dosłowne traktowanie takich zaleceń (lub bez szczegółowego wgłębiania się w nie) może spowodować więcej krzywdy niż korzyści.

Ryby hodowlane – zła dieta?

„Jesteśmy tym, co jemy” – nie zapominajmy, że to stwierdzenie odnosi się również do spożywania ryb. Przyczyną wysokiej zawartości szkodliwych substancji w mięsie ryb hodowlanych jest to, że karmione są one znacznie innym pokarmem od tego, co jedzą gatunki żyjące wolno. Oleje roślinne coraz bardziej zastępują karmę pochodzenia rybnego na farmach rybnych, co może spowodować stosunkowy spadek zawartości zdrowych, wielonasyconych kwasów omega-3 (PUFA). Ryby żyjące na wolności jedzą plankton, bentos (flora i fauna denna naturalnych zbiorników wodnych) oraz inne ryby bogate w kwasy omega-3, podczas gdy ryby gatunków hodowlanych karmione są preparatami paszowymi, przygotowanymi na podstawie badań naukowych i eksperymentów na farmach rybnych. Głównym ich składnikiem jest mięso gatunków ryb, które nie są przeznaczone do spożycia przez ludzi jak np. kapelan, sardele, szproty i śledzie (małe i gorsze osobniki). Kompozycja aminokwasów tych pasz dostosowana jest do potrzeb żywieniowych rosnących ryb, co oznacza, że mięso rybie w paszy jest coraz częściej zastępowane produktami roślinnymi, w tym: soją, pszenicą, rzepakiem, które dostarczają zarówno białka, jak i węglowodany. Pasze te cechują się niższą zawartością białek, większą ilością węglowodanów oraz szerszym wyborem źródeł tłuszczu. Uwzględnienie olejów roślinnych w preparatach hodowlanych skutkuje ich przekształcaniem się zaraz po spożyciu w organizmie ryb w kwas arachidonowy, który jest tak bardzo szkodliwy dla naszego zdrowia, dlatego jeżeli chcemy je zachować, należy trzymać się z dala od hodowlanej tilapii.

Kobiety powinny jeść mięso ryb najczystszych i jak najmniej toksycznych gatunków dla utrzymania optymalnej kondycji fizycznej. Pamiętajcie, ryby oleiste to zazwyczaj ryby z „dzikich”, zimnolubnych gatunków. Zalecane jest uwzględnienie takich gatunków w naszej codziennej diecie, jak: łosoś, pstrąg, śledź, sardynki, makrela.

Jeżeli zdecydujecie się na zakup ryb hodowlanych, nie zapominajcie o wspomnianych wcześniej praktykach farm hodowlanych. zdecydowanie lepiej kupować ryby dzikie pozyskiwane od znajomych wędkarzy lub rybaków morskich.

To nie jest sushi!

Jak podał „New York Times”, to, co kupujemy pod nazwą sushi, nie zawsze nim jest! Dwie uczennice nowojorskiej szkoły średniej dowiodły, że restauracje tego wspaniałego miasta nie zawsze serwują to, co sobie zamówimy! Kate Stoeckle i Louisa Strauss, biorąc udział w dobrowolnym, szkolnym projekcie naukowym, sprawdziły 60 próbek ryb i produktów rybnych pobranych z lokalnych restauracji z wykorzystaniem uproszczonej techniki identyfikacji materiału genetycznego (coś w rodzaju sprawdzania „odcisków palca”). Ich eksperyment wykazał, że jedna czwarta próbek, których DNA można było zidentyfikować, w rzeczywistości nie było takimi gatunkami ryb, jak podawano w restauracjach i na targach rybnych; na przykład: kawałek sushi sprzedawany jako luksusowe mięso białego tuńczyka okazał się być mięsem tilapii mozambijskiej, znacznie tańszego gatunku, często otrzymywanego z hodowli.





Pokaż wszystkie artykuły...