Kilka słów na temat szaleństwa wokół kukurydzy woskowej
Krótka historia
Generalnie chodzi o to: większość ludzi zdaje sobie sprawę, że czas posiłku jest równie ważny, co jego skład. Innymi słowy nie chodzi tylko o to, co jesz, ale również o to, kiedy jesz. Połączenie tych dwóch czynników pozwala osiągnąć optymalne rezultaty. Powiadają: „Grunt to wyczucie czasu”. Spożycie odpowiednich składników odżywczych w odpowiednim czasie może wywrzeć korzystny wpływ na skład naszego ciała, co przekłada się na więcej mięśni, a mniej tłuszczu i lepsze funkcjonowanie organizmu.
Po intensywnej sesji treningowej pojawia się coś, co nazywamy „okienkiem anabolicznym”. Ciało chętnie wprowadza wtedy glukozę, aminokwasy i inne składniki do wątroby i mięśni poprzez zależne lub niezależne od insuliny mechanizmy transportowe. Używając prostego języka oznacza to, że po treningu ciało kieruje węglowodany i białka do odpowiednich tkanek (mięśni), zamiast odkładać je w formie tłuszczu. Oby tak dalej!
Analogicznie: okienko anaboliczne nie jest otwarte przez cały czas, dlatego musimy z niego skorzystać, gdy tylko nadarzy się okazja. Wiele badań udowodniło, że potreningowy szejk zawierający węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym (IG) ma działanie wysoce antykataboliczne. Dodanie białek – w zależności od ich rodzaju – ma działanie addytywne, ponieważ dwa składniki działają synergistycznie, tworząc razem środowisko bardziej anaboliczne. Oczywiście jest to tylko telegraficzny skrót, który prezentuję zamiast wyczerpującego artykułu na ten temat.
Wróćmy do skrobi z kukurydzy woskowej (z ang. waxy maize starch, WMS). Mając w pamięci ten krótki wstępny wywód na temat powodów zainteresowania działaniem różnych węglowodanów przed i po treningu, możemy skupić się przez chwilę na WMS. Sprzedawcy bardzo mocno promują WMS jako optymalne źródło węglowodanów, lepsze od innych źródeł, np. maltodekstrozy czy dekstrozy. Twierdzą, że po ciężkim treningu WMS poddane jest szybszej resyntezie glikogenu, szybko się wchłania i szybko opuszcza żołądek. Jestem pewien, że ludzie słyszeli także o „wysokiej wadze cząsteczkowej, niskiej osmolalności” czy innych wymyślnych terminach. Czy jest w tym choć odrobina prawdy, czy może znowu nakarmiono nas bezpodstawnymi bzdurami? Zobaczmy…
Fakty, fakty i jeszcze raz fakty
Jednym z głównych twierdzeń dotyczących WMS jest to, że dzięki niemu następuje szybsze magazynowanie glikogenu niż w przypadku innych węglowodanów. W jednym z eksperymentów porównano WMS z dekstrozą, maltodekstrozą i „odporną” skrobią (odporna na działanie enzymów trawiennych, które rozkładają skrobię na możliwą do wchłonięcia glukozę). W badaniu udział wzięło 8 kolarzy, których trening był tak zaprojektowany, by wyczerpać wszystkie ich zapasy glikogenu. W ten sposób ich mięśnie nastawione były na wchłanianie glikogenu, o czym pisałem we wstępie do tego artykułu. Ponadto, gdy już podano sportowcom różne typy węglowodanów – 24 godziny po odbyciu treningu – ich poziom był praktycznie taki sam dla WMS, dekstrozy i maltodekstrozy. W rzeczywistości – choć statystycznie nie ma to wielkiego znaczenia – okazało się, że poziomu glikogenu po treningu najlepiej podnosi dekstroza, a na tym właśnie powinni skupić się sportowcy po ciężkiej sesji.
Słychać także o tym, że WMS jest dobrym źródłem węgli przed treningiem. Ale czy lepszym od np. dekstrozy? Wygląda na to, że odpowiedź brzmi: NIE. W kolejnym eksperymencie 10 wysokiej klasy kolarzy otrzymywało WMS, dekstrozę, odporną skrobię (OS) lub placebo, po których spożyciu badano ich możliwości wytrzymałościowe. Osiągi w treningu wytrzymałościowym zależą od utrzymania poziomu glukozy we krwi. Ma na to wpływ poziom zapasów glikogenu oraz ilość węglowodanów spożytych przed treningiem lub w jego trakcie. Naukowcy chcieli więc zbadać, które z węglowodanów podanych przed treningiem będą w stanie korzystnie wpłynąć na osiągi podczas treningu wytrzymałościowego. Czyli, które źródło węgli da więcej energii w ostatnich 30 minutach ćwiczenia. Na początku naukowcy podali kolażom każdy węglowodan (w osobnych sesjach) w ilości 75 g na 30 minut przed dwugodzinną jazdą. Ilość glukozy we krwi oraz odpowiedź insuliny była w przypadku dekstrozy trzykrotnie większa w ciągu pierwszych 15 minut; po 30 minutach była nadal 1,5 razy większa, a poziom insuliny pozostał trzykrotnie wyższy. W tym momencie kolaże przystąpili do wyczerpującej części jazdy. Badanie wykazało, że dekstroza i WMS mają podobne działanie podtrzymujące wytrzymałość (choć dekstroza i tak działała nieco lepiej), natomiast placebo i OS działały gorzej. Po raz kolejny nie wykazano, by WMS miało jakieś wyjątkowe właściwości – działało gorzej od starej, dobrej dekstrozy. To również pierwsze badanie (z kilku – patrz poniżej), w którym pokazano, że WMS ma niski wskaźnik glikemiczny i insulinowy (powoduje niski wzrost insuliny).
No i o co cały ten krzyk?
Drogi czytelniku, w tym momencie zaczynasz sobie pewnie zadawać pytania: „To po co tyle krzyku wokół kukurydzy woskowej?” i „Skąd pochodzą te wszystkie informacje o tym, że WMS jest takim doskonałym źródłem węgli, jeśli wcale nie jest?”. Rozumiem twoje strapienie i już śpieszę z odpowiedzią! Właśnie teraz rzeczy zaczynają nabierać kolorów.
A chodzi o to, że…
Źródło węglowodanów o optymalnym profilu przed- i potreningowym, gwarantujące resyntezę glikogenu po ciężkiej sesji, szybkie opuszczenie żołądka, lepszą wydajność, a przy tym posiadające dużą masę cząsteczkową i niską osmolalność powinno po treningu podnosić poziom glukozy i insuliny we krwi. Badania sugerują, że do tego celu najlepiej nadaje się opatentowany węglowodan sprzedawany pod nazwą Vitargo. Sprzedawcy nieumyślnie (a niektórzy zapewne celowo…) zastosowali dane dotyczące Vitargo do promocji WMS, jakby produkty te były tożsame. Niektórym wydawało się chyba, że WMS to odmiana Vitargo, co wcale nie jest prawdą. Sprzedawcy WMS twierdzą na przykład, że produkt jest szybkowchłanialny, podnosi zapasy glikogenu szybciej od innych źródeł węglowodanów i poprawia osiągi (podobnie jak Vitargo). Jednakże wyniki przeprowadzonych badań nie potwierdzają tej opinii lub wskazują na coś zupełnie innego…, albo badania takie nie zostały jeszcze zwyczajnie przeprowadzone, o czym dowiedzieliśmy się chwilę wcześniej.
Przeprowadzono natomiast badania, które udowadniają, że tak właśnie działa Vitargo. Jak już pisałem, sprzedawcy WMS przywłaszczyli sobie wyniki badań dla Vitargo, jakby obydwa produkty były tym samym źródłem węglowodanów, co wcale nie jest prawdą. Udowodniłem już, że WMS ma (w najlepszym wypadku) działanie podobne do maltodekstrozy i dekstrozy – w zależności od badania, na które patrzymy. Na przykład na Uniwersytecie Purdue zakończono niedawno eksperyment – jego wyniki wkrótce ukażą się drukiem – w którym wykazano, że WMS wywołuje 3 razy słabszy wpływ na poziom glukozy i insuliny we krwi niż maltodekstroza, a nawet dwukrotnie niższy niż zwykły biały chleb! Okazuje się, że jeśli chcesz podnieść poziom glukozy i insuliny po treningu, co doprowadzi do przyśpieszenia procesów antykatabolicznych i zwiększonego magazynowania glikogenu, to zamiast WMS lepiej zjeść biały chleb. Co ciekawe, WMS okazało się wywierać tak wolny i stabilny wpływ na poziom glukozy i insuliny, że naukowcy mówią teraz, że są to węglowodany „wolnostrawne” lub „niskoglikemiczne”.
A co z Vitargo?
Vitargo to skrobia o ciekawych właściwościach. W 2000 roku przeprowadzono eksperyment, w którym porównywano działanie Vitargo i mieszanki maltodekstrozy oraz innych cukrów na magazynowanie glikogenu po wyczerpującej sesji treningowej. Okazało się, że Vitargo znacznie szybciej uzupełniało poziom glikogenu w mięśniach zarówno na 2, jak i 4 godziny po treningu. Poprzez „znacznie” mam na myśli 70% szybciej po 2 godzinach, co jest dość dobrym wynikiem.
W roku 2008 przeprowadzono kolejny eksperyment, tym razem trochę bardziej skomplikowany. Także i on udowodnił, że Vitargo to niezwykłe źródło węglowodanów. Wyniki tego badania wykazały, że w porównaniu do innych węglowodanów, Vitargo doskonale wpływa na osiągi w ćwiczeniach przeprowadzanych na 2 godziny po treningu, którego celem było pozbawienie organizmu zapasów glikogenu. Badanie wyglądało następująco: 8 facetów odbyło 3 losowe wizyty w klinice, gdzie wykonali trening zaprojektowany tak, by spalili większość zapasów glikogenu. Następnie podano im 100 g Vitargo, mieszanki maltodekstrozy i cukrów lub sztucznie słodzonej wody. Po 2 godzinach poddano sportowców testowi (sprawdzającemu ich zdolność do wykonywania „pracy”), polegającemu na 15 minutach treningu o wysokiej częstotliwości na ergowiosłach. Okazało się, że grupa, której zaraz po pierwszym treningu (2 godziny wcześniej) podano Vitargo na drugiej sesji osiągała lepsze wyniki. Brzmi to całkiem sensownie: jeśli produkt odpowiedzialny jest za szybkie uzupełnienie zapasów glikogenu w mięśniach i wątrobie, to sprawia, że sportowiec będzie w stanie ćwiczyć intensywniej podczas następnej sesji treningowej, szczególnie jeśli odbywa się ona tego samego dnia. Jeśli przed kolejnym treningiem poziom glikogenu nie zostanie podniesiony do stanu wyjściowego, to osiągi sportowca spadną. Autorzy eksperymentu podsumowują jego wyniki w sposób następujący: „Czynniki limitujące resyntezę glikogenu w mięśniach po sesji treningowej zależą od momentu spożycia węglowodanów, ich ilości oraz rodzaju, a także od szybkości opuszczania przez nie żołądka i absorpcji w jelitach, od formowania się zapasów glukozy i jej produkcji przez wątrobę oraz od transportu glukozy do mięśni i jej oksydacji”.
Używając prostego języka, nie wszystko sprowadza się do zwykłego indeksu glikemicznego danych węglowodanów, ani czy są one proste, czy złożone. Istnieją także inne czynniki biologiczne, a naukowcy musieli zadać sobie wiele trudy, by zrozumieć ich działanie.
Tempo opuszczania żołądka przez węglowodany to kolejne zagadnienie istotne dla każdego sportowca. Im proces jest szybszy, tym szybciej przechodzą one do jelit, gdzie zostają strawione i wchłonięte. Prowadzi to do szybszego podniesienia poziomu glukozy i insuliny oraz następującego po nich procesu magazynowania glikogenu i podjęcia przez organizm potreningowych działań antykatabolicznych, nie wspominając już o tym, że raczej nikt nie lubi, jak mu się coś przelewa w żołądku w trakcie ciężkiego treningu lub zaraz po nim. To po prostu nieprzyjemne, a jeśli coś siedzi ci tylko w brzuchu, to w ogóle nie wpływa na rozwój umięśnienia! W roku 2000 przeprowadzono badanie, w którym porównano szybkość opuszczania żołądka przez Vitargo oraz węglowodanów pozyskanych ze skrobi kukurydzianej. Okazało się, że Vitargo czyni to znacznie szybciej, co częściowo wyjaśnia, dlaczego produkt ten tak szybko uzupełnia zużyte zapasy glikogenu.
Wnioski
W powyższym artykule starałem się zminimalizować naukowy bełkot. Co więc powinniśmy zapamiętać z tego wykładu?
- Dla sportowców wytrzymałościowych oraz ludzi ćwiczących kilka razy dziennie Vitargo jest wyborem oczywistym, zarówno przed, jak i po treningu. Natomiast dla tych, którzy skupiają się wyłącznie na budowaniu suchej masy mięśniowej i siły, ćwicząc w sposób tradycyjny, w którym sesja treningowa odbywa się raz dziennie i trwa godzinę lub mniej, nie ustalono jeszcze, czy Vitargo będzie dodatkowo korzystnie wpływać na skład ciała i dawać lepsze wyniki od maltodekstrozy czy dekstrozy – nie było to do tej pory przedmiotem badań. Jednak w teorii szybsze opuszczanie żołądka, wyższy i szybszy skok insuliny oraz zwiększone tempo resyntezy glikogenu, powinny działać korzystnie na siłę sportowców trenujących w sposób tradycyjny. By to udowodnić potrzeba jednak więcej danych. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że jeśli szukam najtańszego źródła węglowodanów przed lub po treningu, to użyłbym maltodekstrozy lub dekstrozy. Natomiast jeśli miałbym użyć węglowodanów, które wydają się najbardziej efektywne, to wyniki badań sugerują, że powinienem zastosować Vitargo. Okazuje się, że WMS to zupełna klapa i moim zdaniem nie wytrzymuje porównania z innymi źródłami węglowodanów.
- Bardzo łatwo zrozumieć zamieszanie panujące wśród ludzi na temat WMS i Vitargo, a także dlaczego sprzedawcy WMS wykorzystują zaistniałą sytuację. Vitargo można uzyskać z WMS, dlatego ogólnie biorąc są takie same, prawda? Kłamstwo. Vitargo można pozyskać z WMS, ziemniaków, ryżu, pszenicy i innych źródeł, dlatego nawet jeśli WMS stanowi źródło, to jest zupełnie inną skrobią niż produkt końcowy. Jeśli ktoś przeczytałby dokumenty patentowe na Vitargo (US Patent # 5,929,052), to zobaczyłby wiele interesujących oświadczeń poczynionych w związku testowaniem: „dowiedziemy, że pojawiły się nowe wiązania, które nie występują naturalnie w skrobi wyjściowej”. Oznacza to, że Vitargo jest skrobią niewystępującą w naturze, a jej struktura i funkcje różnią się od skrobi, z której została pozyskana. Jest to prawdziwa „zmodyfikowana skrobia”, stworzona, by optymalnie przyśpieszyć formowanie się glikogenu.
Podsumowując, uważam, że aby odpowiedzieć na niektóre pytania dotyczące Vitargo potrzeba więcej danych. Mimo to środek ten jest jednym z nielicznych produktów na rynku, które rzeczywiście działają, a nie są tylko obiektem, wokół którego narobiło się sporo szumu (co można powiedzieć o WMS). Vitargo znajduje się w kategorii „warto spróbować”. Jeśli zostaną przeprowadzone dodatkowe badania, które potwierdzą to, o czym pisałem wcześniej, to produkt przejdzie do kategorii „na pewno warto stosować”.
Pokaż wszystkie artykuły... |