Login
Hasło
    
Opisy, zdjęcia, filmy
 


Ups, może to nie był tylko rower…


Poniższy cytat to swojego rodzaju przyznanie się do winy: „Edward Coyle, badacz kinezjologii (antropomotoryki) z University of Texas, który bronił Armstronga przed uporczywymi oskarżeniami o doping, twierdząc, że wyjątkowa przewaga fizjologiczna kolarza była wynikiem raka i jego terapii, został zrugany przez swoich kolegów naukowców. Coyle wydał techniczne oświadczenie z zastrzeżeniami, w którym przyznał, że do części danych, które wykorzystał, oceniając w 2005 roku strukturę fizyczną Armstronga, brakowało właściwych „odsyłaczy.” W raporcie opublikowanym w Daily News (http://www.nydailynews.com/sports/more_sports/2008/09/09/2008-09-09_scientist_my_research_on_lance_armstrong-1.html) wiele osób ze środowiska sportowego cytowało badania dr Coyle’a z 2005 roku, w których stwierdzał on zasadniczo, że zadziwiające osiągi Armstronga na jego dwukołowej machinie to rezultat rewelacyjnej wydolności. Badacze z kraju kangurów myśleli jednak inaczej: „Czterech australijskich naukowców, w tym Michael Ashenden, podważyło na łamach dziennika wnioski Coyle’a, twierdząc, że po ocenieniu dostarczonych przez niego surowych danych odkryli dalsze odchylenia od opublikowanej metodologii. Rozmiar błędu stanowi podstawę do ponownego przeanalizowania całego zestawu danych, autor nie udostępnia jednak surowych danych z pozostałych sesji testowych”, napisali badacze. „Podsumowując, wszystkie wartości wydajności delta są błędne. Nie istnieje zatem wiarygodny dowód wspierający tezę Coyle’a na temat poprawy wydajności mięśni Armstronga”. Może zatem nie chodziło tylko o rower, a Lance nie był wcale takim supermenem. Może to wszystkie te węgle, które zjadał…tak, o to chodzi. O węgle.



Pokaż wszystkie artykuły...